Zaniechana kolej - zaniechany region!

  • Autor: Stanisław Stadnicki
  • Data publikacji: 07.06.2025 r.
  • Czas czytania: ok. 17 minut

Na początku warto w skrócie przypomnieć, jak wyglądała sytuacja organizacji przewozów kolejowych w Polsce po 2000 roku. W wyniku głębokiej restrukturyzacji Polskich Kolei Państwowych (PKP), dotychczasowy gigant został podzielony na mniejsze spółki. Powstały m.in.: <b>PKP Cargo</b> - odpowiedzialne za transport towarowy, <b>PKP Intercity</b> - obsługujące połączenia dalekobieżne, <b>PKP Polskie Linie Kolejowe (PLK)</b> - zarządzające infrastrukturą kolejową, <b>Przewozy Regionalne</b> - odpowiedzialne za transport pasażerski w regionach.

Zgodnie z nowym prawem, organizacja przewozów regionalnych została przekazana samorządom wojewódzkim, które zaczęły finansować Przewozy Regionalne z własnych budżetów, w zamian za utrzymanie lub uruchamianie połączeń. Z czasem sytuacja zaczęła się komplikować. Przewozy Regionalne przeszły zmiany właścicielskie (obecnie funkcjonują jako Polregio i są współwłasnością samorządów), a niektóre województwa powołały własne spółki przewozowe, jak Koleje Dolnośląskie czy Koleje Małopolskie.

Dziś każde województwo samodzielnie decyduje, kto będzie świadczył usługi przewozowe na jego terenie. Województwo opolskie bezprzetargowo powierzyło to zadanie Polregio - spółce, która w regionie nie dysponuje nawet własnym taborem spalinowym. Pociągi kursujące na niezelektryfikowanych trasach, takich jak Nysa-Opole, Nysa-Brzeg, Kędzierzyn-Nysa-Kamieniec Ząbkowicki czy Opole-Kluczbork, należą formalnie do samorządu województwa, który jedynie "użycza" je przewoźnikowi. Ta sytuacja już na wstępie budzi pytania o sens i jakość takiego rozwiązania. Z drugiej strony dzisiejsze Polregio może pochwalić się świetną kadrą kolejarską (wielu specjalizacji od maszynistów, kierowników, dyspozytorów po obsługę sprzątającą), czy warsztatami naprawczymi, co podnosi znaczenie regionalnego oddziału.