Wróble ćwierkają, że za Kormorana coś się potem wykluje

  • Autor: Stanisław Stadnicki
  • Data publikacji: 14.11.2022 r.
  • Czas czytania: ok. 2 minuty

Już za kilka tygodni pociąg TLK Kormoran zniknie z naszej linii kolejowej, ale za rok, może mieć następcę.

Dziwna sprawa z pociągiem TLK Kormoran, który łączy Olsztyn, Warszawę i Katowice z Kotliną Kłodzką i kursuje przez Kędzierzyn-Koźle, Głogówek, Prudnik, Nysę, Otmuchów, Paczków. Idea stworzenia takiego połączenia, realizowana od stycznia 2021 roku, była naprawdę świetna. Małe miejscowości zyskały bezpośredni dojazd do stolicy, na Warmię i Mazury, ale też, a może przede wszystkim: do Gliwic i Katowic.

I można się też do czegoś przyczepić: np. do tego, że czas jazdy po Magistrali Podsudeckiej optymalny nie jest, ale też z Warszawy do Katowic i z Olsztyna do Warszawy podróż się przeciąga. Ale nie można odmówić jednej rzeczy: wprowadzenie tego pociągu pokazało, że pasażerowie naszej linii kolejowej tęsknią za normalną koleją i taka kolej nadal istnieje. Za pociągiem dalekobieżnym z Kotliny Kłodzkiej, za codziennym i sprawdzonym połączeniem na Górny Śląsk, bo taki jest główny kierunek podróżowania naszych pasażerów.