W czym my jesteśmy gorsi od innych? Dlaczego jesteśmy pasażerami gorszej kategorii?

  • Autor: Stanisław Stadnicki
  • Data publikacji: 24.02.2009 r.
  • Czas czytania: ok. 11 minut

(...) "Dlaczego w dniu 23 lutego br. o godzinie 6:00 rano pasażerów pociągu relacji Nysa-Kędzierzyn Koźle wyproszono ze składu, a szynobus odesłano do Myśliczyna, gdzie zdefektował skład relacji Nysa-Brzeg kiedy można było puścić tam autobusową komunikację zastępczą nie odwołując szkolnego pociągu do Kędzierzyna? Kto podjął decyzję o wyproszeniu pasażerów z pociągu gotowego do odjazdu? Jakimi przesłankami kierowano się podejmując tą decyzję? Kiedy kilka tygodni wcześniej szynobus uległ podobnej awarii w pobliżu Głogówka to o pasażerów pociągu relacji Kędzierzyn-Nysa tak nie zadbano, jak a o pasażerów pociągu na linii Nysa-Brzeg!". To fragment listu dotyczącego anormalnego traktowania pasażerów pociągów relacji Nysa-Kędzierzyn Koźle skierowanego do Marszałka Województwa. <b>Czytaj całą treść listu i koniecznie wypowiedz się na ten temat</b>

Szanowny Panie Marszałku,
Piszę w imieniu podróżnych korzystających z pociągów na linii kolejowej Nysa-Kędzierzyn Koźle. Jesteśmy negatywnie zaskoczeni tym, jak w ostatnich tygodniach traktuje nas przewoźnik. Notoryczne, seryjne odwoływanie kursów, podstawianie spóźnionej, tak nie lubianej zastępczej komunikacji autobusowej to tylko kilka przykładów na to, jak jesteśmy marginalizowani na tle innych rejonów województwa. Naszym zdaniem działania przewoźnika obsługującego połączenia kolejowe na linii kolejowej między Nysą, a Kędzierzynem to jawny dowód na to, iż jesteśmy traktowani jak pasażerowie gorszej kategorii na co absolutnie nie możemy się zgodzić.

Począwszy od początku roku tylko na naszej linii kolejowej odwołano już łącznie kilkadziesiąt kursów. Część osób (tam, gdzie się pociągów nie zapowiada) nie była w ogóle poinformowana o tym, iż danego dnia pociąg nie przyjedzie. Nie wszystkie odwołane kursy szynobusów były realizowane przez zastępczą komunikację autobusową. Ta, jeśli się pojawiła to była spóźnia od kilkunastu minut do ponad godziny co uniemożliwiło przesiadkę na stacjach węzłowych i dojazd na czas do pracy i szkoły.