Kilkadziesiąt lat temu też były takie zimy, a na torach mieszkańcy z łopatami.
Każdy z nas w mniejszym lub większym stopniu przeżył już atak tegorocznej zimy. Przypomniała mi się historia opowiedziana mi przez pewnego dyspozytora o zimie sprzed kilkudziesięciu lat na magistrali podsudeckiej.
W latach 70-tych nasz kraj nawiedziły potężne śnieżyce. Jeden z pociągów jadący magistralą podsudecką ugrzązł w śniegu i za nic nie mógł ruszyć. Aby uratować skład do pomocy zostali wysłani okoliczni mieszkańcy i z własnym sprzętem pracowali kilka godzin wygrzebując parowóz ze śniegu.
Później przez kilka dni mieli oni przymusowe prace na torowisku. Musieli dzień i noc odśnieżać, by pociągi mogły jeździć. Praca była straszna jak opowiadają, ale wiedzieli, że ich trud nie idzie na marne. Poszczególne ulice miast i wsi miały wyznaczone odcinki torowiska, które miały być odśnieżone.